A jednak ćwiczę

11. stycznia 2017 Moje odchudzanie 4

Pisałam już, że nie lubię ćwiczyć. Mogę spacerować i tańczyć, ale ćwiczenia to czysta mordęga. Miałam nadzieję, że uda mi się tego uniknąć, ale niestety, nic z tego.

Złośliwy tłuszczyk nie znika równomiernie. Ładnie schodzi z rąk, nóg i górnej części torsu, niestety brzusio trzyma się dzielnie 🙁  Muszę więc zmusić paskudę do kurczenia się za pomocą ćwiczeń. Postanowiłam robić „brzuszki”. Są różne formy tego ćwiczenia, ja wybrałam najprostszą: podnoszę się z pozycji leżącej do siedzącej z rękoma wyciągniętymi przed siebie. Łatwiej mi ćwiczyć w ten sposób, niż z rękoma na karku. Pierwszego dnia zrobiłam 20 powtórzeń. Moje kochanie musiało trzymać mi nogi, ale ogólnie poszło całkiem nieźle. Za to następnego dnia nie mogłam wstać z łóżka 🙂 Ale dzielna byłam i dałam radę zrobić znowu 20 brzuszków. Wiem, dla osób ćwiczących to żaden wyczyn, ale dla mnie – poważne wyzwanie. Mam zamiar zwiększać liczbę powtórzeń do 200 dziennie. Mam nadzieję, że fałdka na brzuchu się zmniejszy. Dam znać, czy wytrwałam w postanowieniu, a Wy trzymajcie kciuki!


4 thoughts on “A jednak ćwiczę”

  • 1
    stornobrzinol on 16 maja, 2021 Odpowiedz

    Pretty nice post. I just stumbled upon your blog and wanted to say that I’ve really enjoyed surfing around your blog posts. In any case I’ll be subscribing to your feed and I hope you write again soon!

  • 2
    Sanagustin50672 on 20 grudnia, 2020 Odpowiedz

    Wow! This could be one particular of the most beneficial blogs We have ever arrive across on this subject. Basically Fantastic. I am also an expert in this topic therefore I can understand your effort.

  • 3
    Kamila on 12 stycznia, 2017 Odpowiedz

    Ja też trzymam kciuki 🙂

  • 4
    Kasia on 11 stycznia, 2017 Odpowiedz

    Oczywiście, że trzymam kciuki! Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *